Wiek: 67 Dołączyła: 26 Maj 2009 Posty: 5953 Skąd: Zielona Góra
Wysłany: Sro Lip 07, 2010 7:51 am
Sprawdziłam przepisy w necie...jakos nigdzie do tej w\w mlodej kapusty dodawania marchewki nie spotkałam.Nie twierdze ze nie MOŻNA dodac bo wszystko mozna ino nie jest to tak oczywiste jak koniecznosc dodania kapusty do bigosu.Co region to obyczaj a nie co na wschodzie to jedyne słuszne,dobre i konieczne
no niestety od Hniutki mi się dostanie ale każdy kapuche gotuje jak kce ja niestety gotuje bez marchewki aczkolwiek dorzucam pieczarki bo moi tak lubią i toooone koperku to podstawa i taka młoda kapucha u mnie nazywa sie podczos choć słysałam o dodawaniu marchewki, czosnku , pomidorów świeżych ale to chyba już raczej bigos z młodej kapusty
W większości przepisów marchwi w składnikach brak ale zdarzają się też z młodą marchwią.
Moja mama jak się okazuje robi bez marchwi
gosc [Usunięty]
Wysłany: Sro Lip 07, 2010 12:38 pm
Pięknie dziękuję za szybciutki odzew
U mnie kapusta zawsze jest bigosowata i to niezależnie młoda czy stara.I zawsze jest tam marchew-do młodej młoda do starej stara.I jeszcze obowiązkowo do młodej kapusty,dużo zieleniny.Ale widać co kraj to obyczaj Szater odetchnie a ja z tą marchewką na okres jej wizyty to zbastować będę musiała. A tak na ucho Wam powiem,że niby żyjemy w jednym kraju a kucharzenie u nas diametralnie inne
Heniutek spoko my uwielbiamy gotowana marchewke z zasmażka i czasem z groszkiem pyyyycha
gosc [Usunięty]
Wysłany: Sro Lip 07, 2010 1:31 pm
Dosieńko marchewkę pod taką postacią też lubię ale muszę się ograniczać troszkę z jej zapodawaniem-połówek ma problemy z cukrem
A spokoju to u nas pod dostatkiem jest.....pewnie przez te upały .No i ja próbuję Szaterka namówić na jedzenie gołąbków z ziemniakami a on mnie na szczawiową gotowaną w 3 garnuszkach-szczaw na wywarze w jednym jajeczka w drugim i ziemniaczki w kostkę w trzecim. Zjadłam i było dobre
Jutro jej zapodam kartacze i wtedy to dopiero będzie zabawa
Czekajcie na dalsze relacje
Znacie moje upodobania kulinarne. Są, że tak powiem dość niestandardowe. Z tego co się orientuję niewielu ludziom smakują maści ( choć doprawdy nie rozumiem dlaczego ??? ) Ostatnio dość niespodziewanie otrzymałem od Dosi na „odjezdne” słoik dżemu truskawkowego. Postanowiłem tak: wymieszam go z lorindenem lub salicylem i da się przełknąć. W końcu myślę sobie-ech raz kozie śmierć i spróbowałem bez dodatków. Wiecie co ???!!! Miałem już opisać to wierszem ale byłaby to z mojej strony profanacja. I sam wielki Adam nie dałby rady ująć w słowa poezji smaku. Dosiu jadę po drugi słoik !!!!
Wiek: 67 Dołączyła: 26 Maj 2009 Posty: 5953 Skąd: Zielona Góra
Wysłany: Sro Lip 07, 2010 4:24 pm
Dobrze że bez marchewki
PS.k woli wyjasnienia:żyje mam sie dobrze,różnice kulinarne nie wpływaja na jakosc wspołzycia....tak sadze...znaczy sie mam nadzieje....chociaz taka ilosc dodawanej do wszystkiego zieleniny ..to nawet krolik by nie strawił....a ilosci miesa w potrawach ....lew
Jacku cieszę się że ci smakował toż to latosi wrób ale przyjeżdżaj po następny, drogę już znasz
co do spożywania maści to u znajomego miało miejsce pewne zdarzenie : że on nie lubi nigdzie chodzić z racji pani ł. to raz koledzy przyszli do niego i oczywiście czytali książki , kolega lekko się zmęczył tym czytaniem i się dżemnoł a reszta towarzystwa czytała dalej ale w pewnym momencie zakładki sie skończyły a byli bardzo głodni , zajżeli do lodówki a tu......tylko pudełeczko z białą substancją więc wzieli chlebek i obficie posmarowali kromki i posolili i tak spałaszowali całe pudełeczko owej substancji, gdy kolega się przebudził towarzystwo stwierdziło żeby się nie gniewał ale byli głodni i zjedli mu ten smalec co był w lodówce bo tylko to było i był dobry tylko trochę zjełczały , kolega postawił oczy w słup i zaczoł się głośno śmiać - no to smacznego , to była maść parafinowa na moją łuszczycę
zostałam obdarowana koszykiem małych patisonów.............i nie wiem co z tym zrobić?
moze macie jakies pomysły?
gosc [Usunięty]
Wysłany: Sro Sie 11, 2010 11:04 pm
Patisona to ja lubię nadziewanego takim farszem jak na gołąbki i zapiekanego potem ale to takie większe.Małe to.....smażę w bułce jak....schabowe albo.... marynuję jak korniszony.Tyle z mojej strony
ja tez marynowane byle by nie zmarnowane hi hi ...
małe patisony
cebula
marchewka
ziele angielskie
pieprz
biała gorczyca
liście laurowe
ziarna pieprzu
ocet spirytusowy, 10 %, cukier, sól
przyrządzanie: Umyte, surowe, jak najmniejsze patisony władać do wyparzonych słoików. Do każdego dodać po killka plasterków obranej ze skórki marchewki oraz pokrojonej w piórka cebuli, a także po 2 -3 ziarna pieprzu i ziela nagielskiego, kilka ziaren gorczycy i po listku laurowym.
przygotować zalewę: 5 porcji wrzącej wody wymieszać z 1 porcją octu, dodać 1 porcję cukru oraz sól do smaku. Zalać nią patisony i dokładnie, mocno zakręcić, wycierając wcześniej gwint słoika. Pasteryzować w piekarniku nagrzanym do ok. 100 stopni przez ok. 15 minut. Następnie pozostawić do góry dnem do ostygnięcia.
uwagi: Można również dodać po gałązce kopru oraz po kawałku czosnku.
Jesteście boskie,
zaraz zrobie do słoików, ale kilka jest takich 10-12 cm, to czy one sie nadaj na to nadziewanie?
Henia, jak bys mi podała przepis, to ja je zostawie do jutra.
ALe błagam, napisz ten przepis jak dla analfabety kulinarnego, tak ja dosia podała
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum